Dziennik podróży – 1

Dedykacja przewidywała kilka głębszych oddechów na wznak wypowiadanych. Dla wzmocnienia smaku >>>  „Najgłębsze uzdrowienie” zespołu 432hz. <<< Potężna dawka dźwięku, w odcinających od reszty świata, słuchawkach. Bartkowe kulki pod głową uwalniające kark od sztywności. Zaczynam niesamowitą podróż. Muzyka rozkołysała głowę, która miękko toczy się w nierealnej przestrzeni. Głowa w tańcu zaprasza do muzycznego wiru zbolałą duszę. Unoszą się ręce jakby chciały czerpać z tej kosmicznej energii. Drżą! Przestałem myśleć. Obserwuję jak dziecko z rozdziawioną miną. Co tu się dzieje? Nie mam zamiaru się zastanawiać. Patrzę! Ręce strzepują coś z klatki piersiowej, odpychają mrok otaczający serce. Stawiają opór temu, co złe, Przebiegające przez ciało dreszcze potęgują jeszcze bardziej te niesamowite doznania. Zimny dreszcz uwalnia łzy. Płyną z bezsilności, z potrzeby miłości. Obracam się intuicyjnie do asany w pozycji dziecka. Przez ciało przepływa modlitwa niewypowiedzianych słów, niewyrażonych prósb, nieuświadomionych myśli. Spłynęła… Czuję ciszę. Chce tam wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.